Na stronie internetowej Gazety Wyborczej ukazał się dzisiaj artykuł Adama Kompowskiego pod tytułem Wojny o wodę. Autor streszcza w nim pokrótce książkę “Konflikty o wodę” prof. Piotra Kowalczaka - dyrektora poznańskiego oddziału Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej.
Czego można dowiedzieć się z książki? Autor przewiduje, że w przyszłości w wielu regionach świata będą toczone wojny i tytułowe konflikty o wodę. Głównym powodem tych problemów jest bardzo szybki wzrost liczby ludności i jej nadmierna koncentracja w niektórych regionach świata. W ciągu ostatnich 100 lat liczba ludności zwiększyła się trzykrotnie, natomiast pobór wody wzrósł sześciokrotnie. W tym czasie zostało jednak zrobione niewiele jeśli chodzi o oczyszczanie wody i zaprzestanie marnotrawieniu jej. W związku z czym w roku 1950 na liście państw były zaledwie dwa kraje w których przypada 500 m sześciennych wody na jednego mieszkańca w ciągu roku. Aktualnie na liście znajduje się już kilkanaście państw, a do roku 2040 ma ich być dwadzieścia.
Wodne ogniska zapalne
Konflikty o wodę to oczywiście nie przyszłość, ale już teraźniejszość. Spór o zasoby rzeki Jordan i jeziora Genezaret autor uważa za punkt zapalny w konflikcie izraelsko-arabskim.
Podobny spór może wybuchnąć pomiędzy Indiami i Pakistanem. Indie mają w planach olbrzymi projekt transferu wody przez połączenie ze sobą 37 rzek. Projekt który ma pochłonąć 100 mld dolarów może jednak niekorzystnie wpłynąć na stosunki z Pakistanem, Nepalem i Bhutanem przez które przepływają niektóre rzeki uwzględnione w projekcie.
Na terenie byłego Związku Radzieckiego planuje się podobne przedsięwzięcie, mające na celu przywrócenie do życia okolice Jeziora Aralskiego, które wyschło z powodu wypompowania wody na okoliczne pola i uprawy.
Innymi ogniskami zapalnymi mogą okazać się:
- dorzecze Tygrysu i Eufratu, gdzie Turcja kontrolująca zasoby wodne regionu używa ich jako narzędzi nacisku politycznego na Irak i Syrię
- okolice afrykańskiej rzeki Zambezi, z której RPA i Botswana chcą kanałem o długości 1300 km sprowadzać wodę do nawadniania pól, zabierając ją Zimbabwe, Zambii i Mozambikowi
- dorzecze Mekongu, gdzie o wodę z tej rzeki rywalizują Chiny, Laos, Kambodża i Wietnam